Youtube

Głód i Zaraza – Biznes jak każdy inny

Głód i Zaraza

Głód, zaraza i wojny to trzy najważniejsze problemy ludzkości, które mamy już za sobą. Tak przynajmniej twierdzi historyk i pisarz Juwal Noach Harari w swojej bardzo ciekawej książce Homo Deus Krótka Historia Jutra.

Według Harariego w obecnych czasach, liczba osób chorujących i umierających przez nadwagę, znacznie przekracza tą wynikającą z głodu. Z zarazami ludzkość radzi sobie dość szybko i skutecznie, a w wojnach ginie zdecydowanie mniej ludzi niż wynosi liczba samobójstw na świecie. Jeżeli ciekawią Cię konkretne argumenty i liczby, odwołuję do powyższej lektury.

Innego zdania jest jednak Bill Gates, który wraz ze swoimi nieziemsko bogatymi kumplami, widzi ogromne zagrożenie dla ludzkości. Zagrożenie wynikające z głodu i zarazy. O tym opowiada francuski dokument upubliczniony przez ARTE.tv i nakręcony przez Jean-Baptiste Renaud dla ARTE.tv zatytułowany: „Afryka, GMO i Bill Gates„.

Niestety w trakcie pisania tego posta, dokument został usunięty (trzykrotnie) ze strony internetowej wspomnianego kanału telewizyjnego. Czyżby bohaterów filmu zawstydziła swoja w nim obecność? Na szczęście dzięki internetowi udało się zachować kopię tego dokumentu, którą możecie obejrzeć na moim blogu.




Bill Gates, co to za człowiek?

Kim jest człowiek o którym się tak wiele mówi? Większość z nas kojarzy go jako głównego twórcę systemu operacyjnego Windows i prezesa korporacji Microsoft, która ten system sprzedaje. Na rynku, system zajmuje niekwestionowane pierwsze miejsce z ponad 80% udziałem w rynku (dane z 2020). Można powiedzieć, że jesteśmy jako ludzkość uzależnieni od oprogramowania sprzedawanego przez jego firmę.

Bill Gates ma więcej władzy niż jakikolwiek naród, a na pewno rząd. Rządy przychodzą i odchodzą, zmieniają się co chwilę. Opozycja walczy z koalicją, koalicja dogadza większości i tylko martwi się o to by załapać się do koryta przy następnych wyborach. W tym samym czasie, kiedy narody walczą o przetrwanie z pandemią, inflacją, kryzysem energetycznym, Gates spokojnie robi swoje i rośnie w siłę.

O Gatesie było głośno przy okazji pandemii. Miliarder zaprzeczył samemu sobie tylko po to, żeby zarobić na firmie BioNTech inwestując w jej akcje. Jeżeli interesuje Cię ten temat, to odsyłam do lektury: Bill Gates turned his $55 million vaccine investment in Pfizer’s partner, BioNTech, into over $550 million in just under two years.

Nie można tutaj zapomnieć o fundacji Billa i Melindy Gatsów (Bill and Melinda Gates Foundation, BMGF) i jej filantropijnej roli, wspierającej takie instytucje jak WHO, Monsanto, Dupont czy Bayer. Nietaktownie byłoby nie wspomnieć o dotowaniu uniwersytetów jak i mediów takich jak CNN, NBC, NPR, PBS, The Atlantic. Fundacja sponsoruje zagraniczne organizacje w tym centra dziennikarskie, jak również trenuje dziennikarzy na całym świecie poprzez kursy, warsztaty i stypendia.

Dzięki fundacji prowadzonej z byłą żoną, Gates wspomaga najbardziej potrzebujących w Indiach czy w wielu krajach Afryki. Skoro tak pomaga, to pewnie raport Global Justice Now niesprawiedliwie wskazuje na to jakoby Fundacja Billa i Melindy Gatesów „niebezpiecznie wypaczała” kierunek programów rozwojowych na świecie.

Według wspomnianego raportu „ogromne fundusze i wpływy Fundacji Billa i Melindy Gatesów  niebezpiecznie i w sposób pozbawiony demokratycznej kontroli zakłócają kierunek międzynarodowego rozwoju”.
Działania fundacją krytykowane są przede wszystkim za:

  • zależność między jej datkami, a praktyką podatkową firmy Microsoft. W 2012 roku Senat Stanów Zjednoczonych odkrył, że Microsoft wykorzystuje swoje zagraniczne filie w celu uchylenia się od płacenia podatku w wysokości 4,5 miliarda dolarów;
  • bliskie relacje z korporacjami, które poprzez swoje działania i politykę prowadzą do utrzymywania się ubóstwa. Fundacja nie tylko zarabia na licznych inwestycjach w kontrowersyjne przedsiębiorstwa, które przyczyniają się do występowania ekonomicznej i społecznej niesprawiedliwości, ale również aktywnie wspiera wiele z nich, w tym Monsanto, Dupont czy Bayer, poprzez rozmaite pro-korporacyjne inicjatywy na całym świecie;
  • promowanie rolnictwa przemysłowego w Afryce, naciskanie na przyjęcie GMO, opatentowanych systemów nasiennych i sztucznego nawożenia, czyli tego, co osłabia istniejące zrównoważone drobne rolnictwo, które ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego na całym kontynencie;
  • promowanie na całym świecie projektów narzucających prywatyzację opieki zdrowotnej i szkolnictwa. Wiele agencji wyraziło zaniepokojenie, że tego typu projekty pogłębiają nierówności i naruszają prawo do zaspokojenia tych podstawowych potrzeb ludzkich;
  • finansowanie szeregu programów szczepień, które według niektórych źródeł prowadzą do chorób, a nawet śmierci, przy niewielkim zainteresowaniu urzędników i mediów.

Polly Jones, szefowa kampanii i polityki Global Justice Now powiedziała:

„Fundacja Billa i Melindy Gatesów szybko stała się najważniejszym graczem w świecie globalnej polityki rolnej i zdrowotnej, brakuje natomiast nadzoru i rozliczania z tego, jak ten gracz jest zarządzany. To skoncentrowanie władzy i wpływu jest nawet jeszcze bardziej problematyczne, jeśli wziąć pod uwagę, że filantropijna działalność fundacji wydaje się być w dużej mierze oparta na wartościach wielkich amerykańskich korporacji. Fundacja nieustannie promuje inicjatywy zgodne z interesem wielkiego biznesu, takie jak rolnictwo przemysłowe, prywatna opieka zdrowotna i szkolnictwo, które mogą pogłębiać ubóstwo i ograniczać dostęp do podstawowych zasobów, czyli zwiększać problemy, które fundacja ma rozwiązywać”.

Organizacja Global Justice Now domaga się, by fundacja podlegała niezależnej, międzynarodowej ocenie i kontroli. Mogłaby ona być prowadzona przez Komitet Pomocy Rozwojowej OECD (Development Assistance Committee, DAC), ale musiałaby opierać się na przejrzystych procedurach i uwzględnić udział różnych stron, zwłaszcza tych, których dotyczą projekty fundacji.

Bill Gates największym właścicielem ziemskim w USA

W odniesieniu do tego co zobaczyliście na filmiku, czy dziwi to, że w ostatnim czasie Bill Gates stał się największym indywidualnym właścicielem ziemskim w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Łącznie posiada 110 tyś. ha.
Czy Bill będzie próbował przeprowadzić te same eksperymenty co w Afryce i Indiach na własnym podwórku? Czy podejście Billa do modyfikowanych genetycznie i kontrolowanych technologicznie roślin i zwierząt wygra z tradycyjną wiedzą i doświadczeniem na temat upraw jedzenia oraz walki z chorobami?
Czy Bill Gates wie lepiej jak pomóc biednym farmerom na całym świecie, którzy posiadają bogatą wiedzę na temat swojej własnej ziemi i klimatu i którzy od pokoleń wiedzą jak siać i zbierać plony?
Jeżeli wierzyć zapewnieniom naukowców, wszystko to co dzieje się z klimatem i co jest głównym problemem wszystkich farmerów na całym świecie jest wynikiem globalnego ocieplenia. Dlaczego więc Bill nie namówi swoich kolegów (i siebie przy okazji), żeby przestali niszczyć ziemię? W ciągu ostatnich 25 lat, 1% najbogatszych ludzi na świecie wytworzyło tyle zanieczyszczeń, co 50% najbiedniejszej populacji. To właśnie ten 1% będzie Ci za to prawił morały jak masz oszczędzać wodę i energię, jak segregować śmieci, itp.

Skąd pochodzą pieniądze na projekty w Afryce?

Pieniądze na projekty w Afryce pochodzą tak naprawdę z dywidend. Bill Gates nie sponsoruje tych projektów ze swojej kieszeni. Pieniądze na inwestycje w Afryce pochodzą z dywidend, które wypłacane są przez takie firmy jak m.in. Amazon, Apple, Coca – Cola, Base, itp. Można powiedzieć że transformację gospodarczą – społeczną i polityczną przestały już kształtować państwa i ich narody, a robią to z wielkim impetem korporacje, które za pośrednictwem Billa i jego fundacji i przy wsparciu WHO, ONZ, Forum Ekonomicznego, rządów naszych państw i całej tej skorumpowanej zgrai przestępców podatnych na argumenty lobbystów, potrafią zrobić wszystko w imię zyskownego interesu. Ale znamy to z własnego podwórka.

Prywatna kolekcja odrzutowców

Na tym można byłoby skończyć, ale skoro mówimy o wspaniałomyślności Gatesa warto wspomnieć o tym, jak jego starania przyczyniają się do ochrony środowiska.




Jak przyznaje Bill, czy wydając miliardy dolarów na innowacje klimatyczne powinien zostać w domu, czy może podróżować do Kenii po to by uczyć się o rolnictwie i malarii. Według mnie powinien zdecydowanie nie ruszać się z domu, tylko cieszyć się ze starości i wydawać wątpliwie zarobioną fortunę.

Podejmując temat lotów prywatnymi odrzutowcami, warto wspomnieć o pełnej kolekcji naszego bohatera.

Prywatna kolekcja odrzutowców Billa Gatesa

Prawda, że fajowe z nich chłopaki




Jak ujarzmić Małpi Umysł?

30 Wyzwań do Oświecenia, rozpoczynamy od ujarzmienia pierwszego z umysłów jakim jest Małpi Umysł. Przypomnę tylko, że na 30 wyzwań składa się 6 umysłów (Małpi Umysł, Umysł Początkującego, Umysł Cichego, Przebudzonego, No Mind i Umysł Oświeconego), w którym do zrealizowania czeka nas po 5 wyzwań.5 umysłów

W pierwszej kolejności bierzemy się za Małpi Umysł, czyli okiełznanie naszej biologii, naszych złych przyzwyczajeń i budowanie tych dobrych, a co za tym idzie budowanie silnej woli.
Jaki jest Małpi Umysł? To umysł, nad którym trudno zapanować, który łatwo ulega pokusom, różnorakim podnietom, to umysł niespokojny, roztargniony i niepewny.
Każdy z nas wielokrotnie doświadcza momentów, kiedy ogromne ilości myśli przeskakują nam w głowie, bardzo szybko w krótkim czasie. Myślimy o problemach, co jeszcze jest do zrobienia, wspominamy, żyjemy w przyszłości, tworzymy sobie wyobrażenia kto co o mnie myśli lub pomyśli jeśli...
Ten ogromny chaos w naszej głowie, ta ogromna strata energii, której pozbywamy się mimowolnie, bez przerwy. To jest właśnie Małpi Umysł.

Ten umysł zawładnął nami po to, aby czerpać krótkotrwałe przyjemności, które poniekąd odsuwają nas od realizacji naszych życiowych celów. To są nasze przyzwyczajenia do nałogów i używek, hulaszczego trybu życia, bezmyślność, odwlekanie wszystkiego na później. Nie jesteśmy w stanie skupić się na myśli samej w sobie, nie wspominając możliwości utożsamiania się z nią. Nie jesteśmy w stanie czerpać przyjemności z rzeczy prostych, na które w większości składa się nasze życie.

Małpi Umysł składa się z 5 wyzwań. Realizacja każdego z nich ma za zadanie uspokojenie naszego umysłu, rozwijać koncentrację i przygotować do dalszego rozwoju. Według twórców tego programu zawładnięcie nad Małpim Umysłem da nam nową perspektywę własnego ja, uwolni nas od jarzma cierpienia, którym masowo się obarczamy, wzmocni naszą świadomość percepcji i zachowania. Wreszcie uwolni nas od ciągłego powrotu do nałogów, które krótkotrwale są w stanie dać nam ukojenie, ale tak naprawdę wyrządzają znacznie więcej szkód niż pożytku.
Czyż nie fajnie być świadomy własnych myśli i obserwować je mimowolnie i być ich twórcą, a nie niewolnikiem?

Dlaczego Małpi Umysł?

Sama nazwa ma tutaj ogromne znaczenie. Nie jest tajemnicą w jaki sposób działają łowcy małp, którzy wykorzystują małpie myślenie na swoją korzyść. Umieszczają oni małpi przysmak w naczyniu (ponoć rarytasem dla małp są winogrona), które jest tak skonstruowane, że jeżeli małpa włoży doń swoją łapkę i chwyci za przysmak, wtedy nie będzie w stanie jej wyciągnąć. Wystarczyłoby, gdyby przysmak wypuściła z łapy i byłaby ponownie wola. Jednak małpka się na przekąskę uparła i jej nie puści. Tak samo jest z nami. Co prawda jesteśmy na tyle rozumni, że w podobnej sytuacji albo byśmy puścili zdobycz, albo po prostu odwrócili naczynko. Jednak na poziomie, mentalnym i emocjonalnym, już nie jest tak wesoło. Bliżej nam wtedy do takiej małpki, niż do rozumnego homo sapiens. Jesteśmy takim homo nie wiadomo 🙂. Przykładem może być chociażby to w jaki sposób traktujemy siebie i własne problemy. Mówimy wtedy: moja praca jest bardzo nudna, mój ból pleców jest nie do wytrzymania, mój związek jest do bani. Czemu tak się dzieje, że nic nam nie wychodzi? W tym kontekście personalizujemy problem nadając mu bardzo duże znaczenie, określając go "naszym", przywłaszczamy go sobie. Tak jest nam z nim dobrze, tak często go powtarzamy, że staje się częścią nas samych. Zamiast tego lepiej odłączyć się od takich negatywizmów i powtarzać (jeżeli wciąż mamy zamiar narzekać): ta praca, ten ból pleców, ten związek.

5 Wyzwań w Małpim Umyśle

No dobra. To wiemy już co to Małpi Umysł. Pora na poznanie przygód - wyzwań jakie czekać nas będą przy ujarzmianiu naszej małpki. W skład pięciu wyzwań Małpiego Umysłu wchodzą:

30 Wyzwań do Oświecenia

30 Wyzwań do Oświecenia, czyli podróż do samego siebie.

30 wyzwań do oświecenia to epicka życiowa wyprawa – eksperyment jak to nazywają twórcy tego programu z High Existance. Według ich zamierzeń głównym celem jest pokazanie świata, o którym nie mieliśmy pojęcia. Każdy z nas wyposażony jest w nieograniczone możliwości i ogromny potencjał, który może zostać odblokowany. W sumie to żadna tam magia. Wystarczy przestrzegać określonych zasad i wykonać 30 różnych wyzwań, do zrealizowania w 900 dni, żeby odkryć kim tak naprawdę jesteśmy. Oczywiście zamiarem tego programu nie jest poprzestanie na „treningu”, trwającego prawie 2,5 lata.

Wyzwania zostały tak skonstruowane, aby wyrobić w nas dobre nawyki, które zapamiętamy na dłużej, które staną się częścią naszej codzienności, częścią nas samych. Proces rozwoju nie zakończy się z chwilą ukończenia eksperymentu. Właściwie rozwój osobisty i duchowy jest procesem nie mającym końca, który trwa przez całe życie. Wspomniany kurs ma pomóc przede wszystkim w:

– zrozumieniu siebie,
– samorozwoju,
– wyzwoleniu z niepotrzebnego cierpienia,
– porzuceniu złych nawyków i przyzwyczajeń,
– znalezieniu głębszego znaczenia i życiowego celu,
– staniu się tym, kto czyni świat lepszym.




Sześć Umysłów

Kurs podzielony jest na 6 stopni – umysłów. Każdy z umysłów zawiera 6 wyzwań, z których każde trwa po 30 dni. Dlaczego 30 dni? Udowodniono, że aby wyrobić w sobie pozytywny nawyk, wystarczy niepowtarzalnie wykonywać daną czynność (lub jej zaprzestawać w przypadku nawyku negatywnego) przez minimum 21 dni. Rozpoczynamy od ujarzmienia umysłu podstawowego, zwanego inaczej Małpim Umysłem. Kolejny umysł to Umysł Początkującego. Od tego umysłu rozpoczyna się ponoć prawdziwa nauka. Nastepnie mamy Umysł Cichy, Umysł Przebudzony, tak zwany No Mind i ostatnie 6 wyzwań kończy Umysł Oświecony.

Co się stanie gdy się kiedy nie wykonam danej czynności w danym dniu? Oczywiście nic się nie stanie. Nic się nie stanie jeżeli opuścimy kilka dni w danej aktywności. Nic się nie stanie, jeżeli nie zrealizujemy danej aktywności w całości – po prostu ją opuścimy ze względu na to, że nie jesteśmy w stanie jej sprostać.
Twórcy stworzyli prosty i moim zdaniem świetny system, który ma nam pomóc wizualnie ogarnąć pojedyńcze wyzwania i główny cel jakim jest zakończenie kursu. Wspomniany system znajduje się w jednym pliku, który po wydrukowaniu możemy sobie codziennie wizualizować (poniżej). O tym w jaki sposób zakreślać mapę – plakat już za chwilę.

30 Wyzwań do Oświecenia

Powróćmy na chwilę do idei wykonywania poszczególnych wyzwań. Realizując wyzwania, chodzi raczej o takie podejście, że czym więcej i dłużej je wykonujemy tym lepiej. Realizacja każdego dodatkowego zadania jest czymś co  zbliża nas do wewnętrznego spokoju. Świadoma realizacja każdego zadania sprawia, że doświadczymy czegoś nowego. Być może czegoś, czego do tej pory jeszcze nie doznaliśmy. Realizacja danego zadania, które stanie się naszym nawykiem pozwoli doświadczać dane przeżycia wciąż od nowa i to bez względu na zmieniające się okoliczności, samopoczucie, czy brak motywacji. Wszystko to dzięki zobowiązaniu jakie sobie postawiliśmy.

Życie w zakłamaniu

Życie jest pełne zakłamania. Hipnotyzerskie sztuczki mediów, sprawiają że mamy coraz częstsze problemy z rozpoznaniem tego co prawdziwe, a co nie. Tak jak w moim przypadku przez długi czas poszukiwałem kogoś – swego rodzaju mistrza, duchowego przewodnika, który wskaże mi kierunek, podpowie co robię dobrze, a co nie. Jest to niestety domena tylko nielicznej grupy szczęściarzy, którzy mogą taką osobę spotkać w swoim życiu. Wierzę, że swojego wewnętrznego mistrza każdy może odkryć w sobie. Wystarczy tego bardzo chcieć no i być baaaardzo cierpliwym. Przychodzi powoli, ale opłaca się czekać. W pewnym momencie okazuje się, że wszystkie źródła, wszystkie książki, szkolenia, mówią o jednym i tym samym. Nie raz słyszałaś / słyszałeś, że nie ma sprawdzonej recepty, którą ktoś przyniesie nam na tacy.
30 wyzwań do Oświecenia nie jest receptą na nasze bolączki. Jest jedynie narzędziem, które może nas wspomóc w nierównej walce. Tak jak uniwersytet pomaga młodej osobie wybrać z wielu potencjalnych ścieżek kariery tą jedyną, tak 30 wyzwań ma pomóc w wyborze technik, sposobu, pomocy w poznaniu samego siebie.

Czym jest oświecenie?

Oświecenie w tym konkretnym przypadku jest zwiększeniem stanu świadomości, zrozumienia i nauki. To również pozbycie się wszelkich przywiązań, niechęci, oczekiwań czy preferencji.
Twórcy tego programu w większości opierali się na filozofii ascetyzmu, stworzonej przez myśliciela, filozofa Friedricha Nietzsche. Polega ona raczej na ćwiczeniu woli, aniżeli wyrzekaniu się przyjemności, czy materialnego świata.
To odnajdywanie sposobu na życie, które służy nam w najlepszy możliwy sposób zamiast odnajdywania „właściwej” doktryny czy wiary. Jest to sposób na bycie silniejszym, bardziej elastycznym, zdrowszym w każdym możliwym aspekcie.
Dla Nietzsche’go naturalna selekcja jest oczywista: kto silny i zdrowy przetrwa i będzie mu się powodzić; kto słaby i chory umrze. Nie muszę nikomu przypominać, kto sympatyzował i nadimpretował jego twórczość. Jedno jest pewne, że filozof próbował zidentyfikować w swoim życiu warunki – założenia, jakie tworzą silnego i zdrowego człowieka utożsamianego przez nas jako nadczłowieka. Człowieka, który potrafi afirmować życie i wykorzystać swój potencjał. Z drugiej jednak strony próbował zidentyfikować warunki, które osłabiają człowieka, sprawiają że odrzuca życie, pragnie przeciętności i konformizmu.
Podstawą programu 30 Wyzwań do Oświecenia w kontekście nitzschowskich zaopatrywań jest stworzenie prawdziwej, prężnej i nadzwyczaj osoby, która nie boi się życia, która cieszy się z niego i wykorzystuje swój pełny ludzki potencjał.

Wewnętrzna szlachetność

Jeszcze inną ideą jaka przyświeca kursowi jest poszukiwanie wewnętrznej szlachetności. Należy to interpretować jako wewnętrzne zaangażowanie w urzeczywistnieniu naszego potencjału, kultywowaniu naszych wrodzonych talentów i inteligencji.
W życiu nie mamy czasu na ukrywanie się przed tym co nam ono przyniesie. Dzięki ćwiczeniom umysłu, ciała i ducha konfrontujemy codzienność z całym pięknem i brzydotą jakie ze sobą niesie. I akceptujemy je ze spokojem takim jakim jest. Nie budujemy oczekiwań, ale raczej praktykujemy to czym życie jest i swoją osobą dajemy przykład tym, którzy są w życiu zagubieni, pozbawieni nadziei.
Wreszcie, kurs pozwala zrozumieć i żyć w sposób bardziej minimalistyczny, zrównoważony, samowystarczalny i współczujący.

Nadrzędnym celem tego kursu jest podjęcie działania, wyrwanie się z uśpienia i rozpoczęcia być może nowej przygody życia. Osobiście nie mam w stosunku do tego kursu żadnych oczekiwań poza tym, żeby się dobrze bawić i przeżyć prawdziwą przygodę. Jeżeli masz ochotę przyłącz się do mnie. Po drodze wszystko należycie wyjaśnię.
Kurs składa się z książki, plakatu – mapy i prężnie działającego bloga (niestety nie ma wersji polskiej). To właśnie te materiały były inspiracją do napisania tego postu.

Wyjaśnienie i ostrzeżenie

30 Wyzwań do Oświecenia nie jest kursem, który powinniśmy fanatycznie przestrzegać: wyzwanie po wyzwaniu. Wskazane jest elastyczne podejście w jego realizacji. Jeżeli coś nam nie pasuje to możemy to pominąć. Jeżeli wiemy, że nie damy radę wytrzymać 30 dni, możemy spróbować wykonanie danego wyzwania w tydzień lub dwa. Są pewne zastrzeżenia odnośnie kilku specyficznych wyzwań. Zen Monk, Zen Master, Schopenhauer’s Hero czy Hunger Gamer powinny zostać poprzedzone innymi wyzwaniami z kursu, zaś żeby realizować Zen Monk i Zen Master powinniśmy zakończyć Zen Grasshopper.

Rekomendacja odnośnie używania kursu

Poniżej znajdziecie kilka punktów, przestrzeganie których pozwoli czerpać jak największe korzyści z kur
1. Realizacja kursu powinna przebiegać w następującej kolejności: wyzwania z Małpiego Umysłu, następnie Umysłu Początkującego, Umysłu Cichego, Przebudzonego, tak zwanego No Mind i wreszcie Umysłu Oświeconego.
2. Na zakończenie dnia należy zamieścić na mapie – plakacie kropkę oznaczającą ukończenie wyzwania. Jeżeli z sukcesem zakończymy kilka dni pod rząd, powinniśmy je połączyć linią, tak jak pokazuje to poniższy przykład.

Koncepcja jaka przyświecała autorom tego systemu polega na tym, że po połączeniu ze sobą kilku kropek, będziemy czuli potrzebę i zobowiązanie wobec siebie, żeby nie przerywać „łańcuszka”. Ta technika wykorzystywana jest przez nasz umysł do efektywnego budowania przyzwyczajeń.

3. Co się stanie jeżeli pewnego dnia nie wykonamy danej czynności? W tym dniu nie zaznaczamy kropki na naszej mapie – plakacie. W kolejnym dniu, w którym powrócimy do realizacji wyzwania zaznaczamy kropkę, której jednak nie łączymy z ostatnią kropką. Pojawia się wspomniana przerwa w naszym „łańcuszku”. Idealnie byłoby gdybyśmy ukończyli całe 30 dni. Jeżeli nam się nie uda, mówi się trudno. Realizujemy tyle ile się da. Niekonsekwenta realizacja wyzwania może wyglądać tak:

4. Każde zaznaczone wyzwanie, czyli zrealizowane 30 dni z przerwami lub bez, odchaczamy jako zrealizowane na samej górze „kolumny umysłu”.

5. Jeżeli będziemy mieć problem z realizacją jakiegokolwiek z początkowych wyzwań, autorzy rekomendują wyzwanie Anty Prokrastynator (Anti-Procrastinator) lub Samoposiadanie (Self-Ownership). Jedno lub drugie wyzwanie ułatwi realizację kolejnych.

6. Można wykonywać dane wyzwania symultanicznie lub dłużej niż przez 30 dni – oto przecież chodzi w budowaniu nawyków (lub odrzucaniu tych złych). Zaleca się jednak nierealizowanie więcej niż 2-3 wyzwań. Chodzi o to, żeby odnosić sukcesy przy realizacji każdego wyzwania. Nic na siłę. Realizacja tego kursu to nie wyścigi.

7. Autorzy zalecają przeczytanie rozdzialu z książki przed realizacją danego wyzwania. Jeżeli śledzicie mojego bloga, dostaniecie podstawowe informacje o każdym z nich.

Na koniec ważna uwaga

Kurs 30 Wyzwań do Oświecenia nie zastąpi nam profesjonalnej opieki medycznej jeżeli takowej potrzebujemy. Wykonywanie każdego poszczególnego wyzwania i wszystkich razem realizowane jest na nasze własne ryzyko.

No to co. Zaczynamy?  W kolejnym poście o oswajaniu Małpiego Umysłu (Monkey Mind) i pierwszym wyzwaniu Wysoko w Egzystencji (High on Existence). Przez niemalże pół roku (180 dni) będziemy uspokajać nasze rozbiegane umysły i szkolić je tak, aby stały się nam posłuszne i wykształcały w nas silną wolę.

Jest to moje drugie podejście do wyzwań. Pierwsze rozpoczęło i zakończyło się w 2018 roku. Stanąłem na trzecim wyzwaniu. Ale motywacje i chęci były wtedy inne. Co ważne, tym razem nie jestem sam. Towarzyszą mi osoby świadome podjętej decyzji i które gotowe są na niesamowitą przygodę w głąb siebie. Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie żebyś i Ty spróbowała/spróbował wziąć w tym eksperymencie udział.

Jeżeli chcesz przyłączyć się do zamkniętej grupy na Bukafejsie to daj znać. Chciałabyś/chciałbyś odznaczać swoje postępy na dużym plakacie z prawdziwego zdarzenia? Daj znać, a wydrukuje Ci go Pablo Design. W zamian za plakat wystarczy, że wesprzesz osobę w potrzebie:

www.facebook.com/groups/30 Wyzwań do Oświecenia

Jak założyć kooperatywę spożywczą?

O tym jak założyć kooperatywę spożywczą opowiadają członkowie Poznańskiej Kooperatywy Spożywczej Pokospoko w składzie, Ela, Malwina, Biniu i Ja. Gościnnie w drugiej części występuje Kaja z warszawskiej kooperatywy Dobrze.

Składamy zamówienia i organizujemy zakupy

Kaja z kooperatywy Dobrze

Tworzymy społeczność, o czym pamiętać na początku

Autorami nagrania są członkowie naszej kooperatywy Malwina i Dawid (Karma).

Przesłanie do narodu

chłopiec z hulajnogą i flagą Polski

Nawet po najgorszej ulewie, zawsze wyjdzie słońce.

Moja Polsko ukochana!
Przestań się kłócić!
Zamiast się mazać i narzekać, zacznij działać.
Narzekanie jest najwygodniejsze, ale bezużyteczne.
To strata energii!
To wstyd taką piękną energię tracić na marne.
Zacznij tworzyć pozytywny świat wokół siebie.
Bądź Twórcą!
Kreacja dobra jest prosta i zmienia świat na lepsze.
Ten świat, który jest obok Ciebie, którym jesteś Ty, kreuj na lepsze.
I przestań narzekać!
Przestań marudzić!
Weź się w garść Polsko!
Przestań być koszmarem tej planety i zacznij być sobą.
Zacznij kochać bliźniego swego jak siebie samego.
Wyodrębnij całe swoje dobrodziejstwo ze swojej duszy i daj z siebie wszystko, żeby uszcześliwić świat.
Bo uszczęśliwiając świat, uszczęśliwiasz siebie.

Poniższy filmik przedstawia jedną z wielu alternatywnych teorii kim jesteśmy. Animacja uświadamia nam, że tak naprawdę jesteśmy wszystkimi. Kochając innych kochamy siebie, nienawidząc innych, nienawidzimy siebie (istnieje możliwość włączenia polskich napisów).

Ps. Wbrew powszechnemu mniemaniu, to nie politycy rządzą światem i naszą Polską. Wystarczy się ocknąć, żeby to zrozumieć.

Poznańska Bimba na Trakcie

Koniec roku budzi we mnie nostalgię, wspomnienia przebytego roku. Często pamięcią rozpamiętuję starsze dzieje. Kiedy tak sobie chodzę po mieście, zastanawiam się jak te miejsca mogły wyglądać dawno, dawno temu. Do podróży w czasie przydają mi się współczesne wehikuły czasu jak chociażby prezentowany poniżej filmik z okresu przedwojennego. Zapraszam do obejrzenia nagrania – może spotkasz tak swojego pradziadka.

 

Bimba na Trakcie – przejazd tramwajem po Poznaniu

Wiosenny Spring Break rozbrzmiewa i budzi do życia

Mimo tego, że już prawie jesień to powinno być o lecie. Ale życie jak i posty bywa przekorne i dlatego będzie o wiośnie 🙂

logo Spring Break
logo Spring Break

Świat dzieli się na tych którzy na Spring Breaku byli oraz tych którzy na Spring Breaku nie byli. Ten prosty podział nie jest stwierdzeniem dyskryminującym, ale oznajmiającym. To umowny podział wtajemniczenia, od którego rozpoczynam ten post, dedykowany szczególnie tej drugiej grupie odbiorców.

Nie była to impreza wypatrywana z utęsknieniem. Pewnie dlatego, że do tej pory nigdy w Spring Breaku nie uczestniczyłem. Oczekiwań nie miałem żadnych. Byłem przygotowany na najgorsze. Zawsze przecież można wcześniej pójść do domu i spróbować następnego dnia. Impreza trwa niezawodnie od czwartku do soboty (a jak się okazało w trakcie pisania tego posta – nawet do niedzieli).

Spring Break to cykliczna impreza odbywająca się w poznańskich klubach

Spring Break to coroczna, cykliczna, czterodniowa impreza, która odbywa się w poznańskich klubach. Według samego organizatora imprezy, to festiwal showcase’owy, który polega przede wszystkim na odkrywaniu nowej muzyki. Na moje, Spring Break to nie tylko odkrywanie nowej muzyki, ale również odkrywanie nowych miejsc rozsianych w Centrum Poznania.

Ten wpis traktować będzie nie tylko o samym festiwalu i jego muzyce, ale również o miejscach do których warto w Poznaniu się wybrać. Mam nadzieję, że zachęcę Was do tego, żeby za rok zaopatrzyć się w niedrogi karnet i wyruszyć na muzyczny podbój miasta.

Na imprezę dobrze jest się wybrać z kimś bliskim żeby móc na bieżąco przeżywać zagrane koncerty. Towarzyszką mojego Spring Breaka była Mary.

Impreza w każdym dniu rozpoczynała się o innej porze dnia. W czwartek plan zakładał rozpoczęcie festiwalu od kapeli grającej w Dragonie. Czy ja muszę przedstawiać Wam Dragona? Każdy szanowany mieszkaniec Poznania powinien wiedzieć co to za lokal. Zabrakło nam kilka minut żeby zdążyć na grający tam zespół The Saturday Tea. Drzwi zamknięte! Ale czy warto stać w kolejce i czekać jak jakiś desperat opuści maleńką salkę koncertową? Bowiem tylko wtedy byłaby szansa żeby tam wejść.

Zresztą nie był to jedyny w dniu dzisiejszym koncert na który nie zdążyliśmy. Zamiast czekać w przydługawej kolejce, usiedliśmy przy barze i zamówiliśmy piwko. Znad dragońskiego baru spoglądała na nas wielka głowa smoka. Dobrze, że nie kapała mu z pyska ślina. Dobrze, że Daenerys Kalisi nie wie gdzie się jej maleństwo szlaja, bo pewnie nasłałaby na lokal swoich Niezłomnych czy jak im tam. Po pierwszym piwku, wyszliśmy na ulicę gdzie przez rozpostarte okno dwudziesto – trzydziestoosobowej salki rozbrzmiewało gitarowe ostre granie.

The Saturday Tea – Warsaw Sessions

Ciekawiło mnie na kogo trafimy na naszym pierwszym koncercie. Dla ułatwienia wszystkich uczestników festiwalu, organizator przygotował specjalny harmonogram z miejscami gdzie i o której grają poszczególne kapele. W tej samej książeczce zamieszczona była również mapka Poznania ze wszystkimi tymi miejscami. Na naszym rozkładzie muzycznym Mary zaznaczyła serduszka na co warto się w tym roku wybrać.

Muzyczny plan Spring Break Poznań 2019
Muzyczny plan Spring Break Poznań 2019

I pomyśleć, że poza „sobotnią herbatką” nie zdążyliśmy wcześniej na „ślepe słońca” (The Blind Suns) i później jeszcze na Hanię co się Rani. Żeby ze spokojem zdążyć na kolejny koncert musieliśmy ruszyć dupska. Z uwagi na to, że Spring Break jest festiwalem prezentującym głównie nowe kapele, prawie każdy koncert trwa zaledwie pół godziny. Większe gwiazdy – te z bogatym repertuarem potrafią dostać nawet 45 – 60 minut grania.

No, ale jak się chce ambitnie „zaliczyć” jak największą liczbę fajnych koncertów, trzeba wyjść z domu znacznie wcześniej. Od samego początku nie przewidzieliśmy tego, że musimy jeszcze odebrać festiwalową opaskę na ramię. Bez niej nie wejdziemy na żaden koncert. Wstępnie założyliśmy, że odbiór opaski zajmie nam kilka sekund. Kiedy przekroczyliśmy próg Zamku, zobaczyliśmy strasznie długą kolejkę. Ludzie stali tutaj w tym samym celu.
Mimo ogromnej kolejki, wydawanie opasek szło dość sprawnie. Minęliśmy jeden zakręt kolejki, szybko po tym kolejny. Nagle przed nami pojawił się kamerzysta TVP3 Poznań. Starszy wiekiem i niski mężczyzna, zarzucił sobie na ramię ogromną kamerę po czym dokładnie sfilmował stojących w kolejce ludzi. Zamek był bramą do festiwalu. Festiwalu, który budził miasto do życia.
Przyszła nasza kolej. Przy stoliku gdzie poza wejściówkami wydawano książeczki (jedna to harmonogram, a druga to magazyn z krótkim opisem wszystkich kapel i wywiadami co sławniejszych zespołów) stał akurat ten sam kamerzysta, którego spotkaliśmy wcześniej. Filmował babkę zakładającą opaski. Kiedy przyszła moja kolej, kobieta wysunęła dłonie z niezaciśniętą jeszcze dziewiczą smyczą. Moja ręka zadokowała w opasce niczym Sojuz cumujący na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Po tym jakże kosmicznym kotwiczeniu, powolnym ruchem pocałowałem mój serdeczny i środkowy palec i pokazałem do kamery tzw. Kiss the Peace. Niemalże identyczny do tego jaki pokazał Rhys Ifans w filmie „Radio na Fali” (28 sekunda).

The Boat That Rocked | Broadcasts To The Nation | Rhys Ifans kiss with peace

Nie wierzycie? To zobaczcie sami. Niestety z Kiss the Peace został tylko Peace 🙂 – 13 sekunda reportażu.

TVP3 Poznań: Szukaj muzyki. Enea Spring Break 

No ale pora powrócić do relacji ze Spring Breaka. Po nieudanej próbie z Dragonem mieliśmy trochę czasu i postanawiamy wykorzystać go na wypicie piwka w starej poczciwej Minodze. Kto imprezował w Poznaniu 20 lat temu, ten zna ten lokal. Od tamtego czasu nic prawie się w nim nie zmieniło. Nadal przy wejściu witają nas sporej wielkości obrazy z roznegliżowanymi paniami, które z perspektywy czasu oceniam dość wysoko.

Klub Pod Minogą
Klub Pod Minogą – Nic tak nie pobudza wyobraźni jak dobra sztuka (albo dwie)

Zupełnie zapomniałem, że na piętrze znajduje się sporych rozmiarów scena na której rozpoczęli granie: „Izzy & The Black Trees„. Bardzo dynamiczna gra poznańskiej grupy bardzo szybko rozkręciła zamuloną publiczność. Na scenie prym wiodła energiczna Iza Rekowska, która poza wokalem jest również gitarzystką w zespole. Po jakimś czasie doczytałem, że kiedyś uczestniczyła w projekcie Miss is Sleepy. Faktycznie troszeczkę przynudnawe granie ni jak się ma do tego co prezentuje Izzy ze swoimi czarnymi drzewami. Na scenie mieszały się różne gatunki grania począwszy od charakterystycznego punka, przez slowcore, a skończywszy na nastrojowej americanie, która nie ma nic wspólnego z kawą. Co ciekawe, zespół staje się coraz bardziej popularny nie tylko w Polsce ale i za granicą kraju gdzie Winter’s Coming Down pojawia się coraz częściej na listach przebojów niezależnych stacji radiowych w Australii jak i UK. Warto wybrać się na koncert Izzy & The Black Trees. Kapela 21 września ponownie zagra w klubie Pod Minogą.

Izzy and The Black Trees – „Winter’s Coming Down”

Kolejnym miejscem na naszej mapie koncertowej był zaprzyjaźniony Blue Note. Blue Note to popularny w całej Polsce jazzowy klub, który swoje piwnice poukrywał w zamkowych lochach. Od czasu do czasu warto spojrzeć na program tego klubu. Tutaj swoje koncerty grali m.in. Still Corners czy Julia Marcell. Relację z tego ostatniego przeczytasz w poście: Julia Marcell w Blue Nocie. Tutaj trafiliśmy na holenderski Klangstof. Chłopaki może i talent mają, ale w graniu i śpiewaniu za dużo kombinują i jak smrody na scenie się snują. Takie pitolenie nie dla mnie. Szkoda tracić na nich dalszą opowieść.

Przejdźmy dalej – tym razem do klubu Tama. To była moja pierwsza wizyta w tym miejscu. Z zewnątrz majestatyczny budynek, który w żaden sposób nie sugeruje co kryje wnętrze. W środku wyniosłe korytarze i wejście do ogromnej sali, której majestatyczność wzbudza w nas dreszcze. Co mówi o tym miejscu sama Tama:

„Tama to najbardziej wyrafinowana przestrzeń klubowo-koncertowa w Poznaniu. Zabytkowe wnętrze o powierzchni ponad 1000 metrów kwadratowych co weekend odwiedzają fani najlepszej muzyki elektronicznej”.

W Tamie swój pierwszy koncert – zagrali Besides. Ponoć to jeden z najpopularniejszych zespołów na polskiej scenie post-rockowej. Znaliście go wcześniej? Bo ja nie. I fajnie grali, ale po kilku kawałkach już się osłuchali i zaczęli przynudzać. Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do domu. Dla tych którzy lubią i mają siły na imprezę, Spring Break zakłada imprezowanie do białego rana.

Besides – May I Take You Home?

Piąteczek, piątunio, grajo to co umio

Piątek ze wszystkich dni koncertowych na Spring Breaku wypadł najbladziej. 
Z wielkim opóźnieniem od razu pobiegliśmy na Dziedziniec Różany żeby posłuchać stare poczciwe Voo Voo.

Dziedziniec Różany
Zamkowy Dziedziniec Różany

Przybyliśmy przed czasem i mieliśmy jeszcze chwilkę na aklimatyzację. Luda dość sporo było, kolejki do wodopoju ogromne, gdzieś niedaleko ktoś rozbuchał lolka i od razu prawie wszyscy wokoło zaczęli komentować znajomy zapach. Każdy w tym momencie był jak Bill Clinton, który kiedyś w życiu palił, ale się nie zaciągał. No i zaczęli grać. Pięknie się tego słuchało. Najlepsze brzmienie jakie wydobywało się z ogromnego saksofonu Mateusza Pospieszalskiego raz wprawiało w zachwyt, innym razem denerwowało. Ale zagrany na samym początku utwór z nowej płyty „Takie Tam 1” chyba wypad najlepiej.

Po kilku kawałkach znane utwory przesiąknięte sporą dozą improwizacji zaczęły trochę denerwować. Mimo cudownie położonej sceny z Zamkiem w tle i miłych aczkolwiek chaotycznych dźwięków zdecydowaliśmy o zmianie.

Voo Voo – Takie Tam 1

Padło na Klubokawiarnię Meskalina, położoną w samym centrum poznańskiego rynku. Tam gdzie przesmyk łączy północną część rynku z południową dzisiejszego wieczoru zagrał The Devil’s Trade. Ta nazwa bardzo odpowiadała muzyce i nastrojowi jaki tworzył solowy wykonawca z Węgier.

Meskalina - The Devil's Trade
Klubokawiarnia Meskalina – The Devil’s Trade

Ustawiony sam na scenie wyglądem przypominał raczej marynarza z dalekich północnych mórz, aniżeli spadkobiercę Drakuli. Mroczne, czasami  diaboliczne kawałki opowiadały piękne aczkolwiek smutne historie z życia piosenkarza i jego kraju. Połączenie tradycyjnego folku z doom/stooner rockiem przemawiało głęboko w serca bardzo małej liczby zafascynowanych odbiorców. W przerwach pomiędzy utworami David Mako zachwycał się energią Poznania i samego festiwalu. Był zafascynowany otwartością i życzliwością ludzi z jakimi miał do czynienia na ulicach miasta. 
Postanowiliśmy wybudzić się z pół-letargu i pobiegliśmy do Blue Nota. Dzisiaj mieli tam jeszcze zagrać Terrific Sunday. Kapela z Poznania raczej nie była dla nas terrific. Ale to pewnie dlatego, że to był piątek a nie niedziela.

Terrific Sunday – Amok (dość ciekawy exportowy z Dragonem w tle)

Wyszliśmy z klubu i postanowiliśmy sobie dłuższą przerwę. Po kilku piwach wylądowaliśmy ponownie w Tamie tym razem na Rebece. Widać od razu, że Rebeka do tego występu przygotowała się należycie. Na scenę wraz z piosenkarką wyszedł cały zespół taneczny voque, który pokazał prawdziwe show. Taniec i szpileczki to spektakularne upadeczki – tak zapamiętałem pierwszy utwór z tancerzami.
Rebeka dała czadu i mimo sentyzatorowego brzmienia za którym aż tak bardzo nie przepadam, udało jej się ocalić ten chyba najsłabszy dzień festiwalowego grania.

B jak Blauka, B jak Błoto

Piątek ze wszystkich springbreakowych dni był chyba najnudniejszy. No ale została jeszcze sobota. Ambitny plan koncertowania już o 18:00 niestety nie doszedł do skutku. W sobotę byliśmy właściwie na dwóch koncertach: Blauce grającej w Dablinerze i Błocie w Blunocie.
Warszawska Blauka to kapela założona przez wokalistkę, kompozytorkę i autorkę tekstów Georginę Tarasiuk i basistę, kompozytora i producenta Piotra Lewańczyka. Georgina starszemu pokoleniu jest znana z programu Szansa na Sukces, w którym zaśpiewała utwór Natalii Kukuckiej „Dłoń”.

Georgina Tarasiuk – „Dłoń”

Cała kapela składająca się z 6 osób była bardzo zjawiskowa. Na scenie w Dablinerze panowała aura pogodności i radości. Wszyscy członkowie kapeli uśmiechali się do siebie nawzajem. No i jak zaczęli grać to od razu atmosfera opanowała cały klub. Każdy utwór wyjątkowy. Chciało się śpiewać refreny, kołysać w rytm granych melodii. A propo kołysania to stała obok mnie pewna para, która próbowała mnie w to swoje kołysanie wciągnąć waląc z premedytacją w moje prawe ramię. Szybka diagnoza pozwoliła mi stwierdzić, że primo albo to choroba sieroca, albo drugie primo zachęta do jakiegoś trójkącika.
No ale człowiek może mieć problemy z kontrolą przy takiej muzyce. Ktoś napisał na fanpejdżu zespołu: „wokol jak żyleta, muzyka jak krew”. Trudno się z tym kimś nie zgodzić. Aż chciałoby się wskoczyć na scenę i wspólnie z Blauką zagrać ten koncert.

Blauka w Dablinerze
Blauka w Dablinerze

Blauka nie ma na koncie jeszcze żadnej płyty i trudno spotkać ich na koncercie, bo grają bardzo rzadko. Nie dawno wydali 4 singiel „Polana” i ogłosili premierę płyty na 27 września.
Udało nam się zagadać po koncercie z Georginą i Piotrem. Byli bardzo przejęci tym, że koncert nam się spodobał. Rozmawiało się z nimi jak ze startymi znajomymi. Obiecali album i trasę koncertową, a na koniec strzeliliśmy sobie pamiątkową słit-focię.

Blauka to polski zespół alternatywny, tworzący muzykę z pogranicza rock/indie/vintage. Gatunek nazywany jest przez samych twórców inaczej jako ,retrospektywny rock rekreacyjny’, który w zasadzie mówi tyle samo niewiele, a jak ciekawiej brzmi. Blauka to spostrzegawcze, często humorystyczne teksty piosenek i rzadko spotykane dziś podejście do kompozycji muzycznej. Ich piosenki to zbiór przemyśleń, marzeń i galimatiasów ludzkich relacji, wrzucony do abstrakcyjnego worka pełnego groteski, absurdu i dystansu do samych siebie.

Tak o sobie pisze Blauka.

Blauka – „Zawzięcie”

Drugim zespołem którego słuchaliśmy sobotniego wieczoru był Błoto, które zagrało w Blue Nocie. Trudno cokolwiek było znaleźć na ich temat w necie.
Przede wszystkim ważne jest to, że kapela to dzieło przypadku: zrodziła się jak „kałuża po deszczu – a właściwie błoto po ulewie”. Jedyne co się przewija w wielu źródłach to to, że kapelę tworzą muzycy zespołu EABS i że „muzyka zespołu jest mocno osadzona w brutalnych hip-hopowych groovach, odwołujących się bardzo luźno do brzemienia lat 90-tych. Jest brudna i bezkompromisowa, jej siła leży w bębnach i basie”.
Czy faktycznie taka jest muzyka Błota? Wszyscy upierają się, że to raczej taneczne groovy, funk czy hip hop lat 90-ych, a dla mnie to po prostu fajny jazzik.
Niestety trudno o jakikolwiek utwór tej kapeli. Jedyny ślad jaki po sobie zostawili to funpage oraz info, że na przełomie 2019/2020 wydadzą płytę zatytułowaną Erozja Gleby.

Błoto w Blue Nocie
Błoto w Blue Nocie


Jednogłośnie stwierdziliśmy z Mary, że sobotnie koncerty były najlepszymi występami podczas tegorocznego festiwalu.

Krótkie podsumowanie

Spring Break to impreza zaskakująca pod wieloma względami. Zarówno dla tych którzy chcą odkrywać nowe granie w muzyce, jak i tych którzy stawiają na znane gwiazdorstwo. U mnie jak widać gwiazdorstwo objawia się raczej w okolicach bożonarodzeniowych.
Zaletą imprezy był bardzo tani wstęp do prawie wszystkich fajnych klubów w centrum Poznania, odwiedzanych tłumnie przez żądnych muzycznych rozkoszy springbrejkowców.
Koncertów było sporo, zaś chętnych żeby je wysłuchać, jeszcze więcej. W tegorocznej edycji zagrały łącznie 172 zespoły w 27 miejscach Poznania. Często było tak, że jakaś fajna kapela grała w małym klubie, który nie był w stanie pomieścić wszystkich chętnych. I to jest wadą tej imprezy.
No ale jak się już upatrzy kogoś wcześniej, to koniecznie trzeba przyjść grubo przed czasem, żeby mieć pewność że się wejdzie. Spóźnialskim zostaje stanie w kolejce (która nie daje pewności wejścia) lub wybór innego koncertu.
A wybierać jest naprawdę w czym.
Zachęcam do udziału w kolejnych odsłonach Spring Breaka.

Niech na podbój Poznania każdy chętny wyruszy, zwłaszcza ten co ma czas i muzycznie wrażliwe uszy. Hihihihi!

Spring Break to tak naprawdę Enea Spring Break ale z racji obrzydliwej ingerencji sprzedawcy taniej energii elektrycznej w festiwal, który poza nazwą nie ma z nim nic wspólnego, postanowiłem zbojkotować i wykluczyć firmę z postu.

Szczęście! Czym ono jest?

Happiness - Szczęście. Czym jest szczęście? Każdy niby inaczej je tłumaczy i odbiera, każdy interpretuje je na swój sposób. Jak człowiek żyje przeszłością to zaczyna go ogarniać smutek, bez względu na to czy są to miłe czy niemiłe wspomnienia.
Z kolei jak człowiek żyje przyszłością to zaczyna lawirować w świecie iluzji.
Wybudzenie z takiego stanu może być bolesne, ale to już blisko do ostatecznego kroku. Wsłuchanie się w swoje wnętrze, pokochanie się, wiara w siebie i swoją cudowność jest pierwszym niezbędnym krokiem do pokochania siebie. Od tego momentu szczęście nie musi być interpretowalne. Ono jest w nas i przejawia się we wszystkim tym co robimy, co myślimy i co nas otacza. Szczęście jest wtedy niemierzalne i niedefiniowalne.
A czym dla Ciebie jest szczęście?

O to, czym szczęście jest dla Steve'a Cutts'a




GMO strefa wolna od GMO

STOP GMO – powstrzymajmy GMO, inaczej GMO powstrzyma nas – od życia

Hasło GMO oraz STOP GMO przewija się w środkach masowego przekazu od czasu do czasu. Czy jesteśmy w pełni świadomi co kryje się za tym pojęciem? Jakie następstwa niesie ze sobą coraz większa popularność i wszechobecność GMO?

Na ankietę przeprowadzaną wśród przeciętnych Polaków, prawie połowa deklaruje, że nie zetknęła się z pojęciem organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO),  zaś 66% nie wie co oznacza pojęcie GMO?

Co to jest GMO?

GMO to skrót od angielskiego genetically modified organism, czyli Organizm Modyfikowany Genetycznie. Wyjaśniając rzecz po chłopsku: w warunkach laboratoryjnych, geny jednego gatunku zotają pobrane i sztucznie wszczepione w geny niepowiązanej rośliny lub zwierzęcia. Z uwagi na to, że jest to transfer genów, GMO często nazywane jest jako „transgeniczne” organizmy.
Geny te mogą pochodzić z bakterii, wirusów, insektów, zwierząt lub nawet ludzi.

Carrat – rysunek z bloga Samples from the Lab (http://samplesfromthelab.blogspot.com/)

Krótka historia GMO

Pierwszą rośliną, która została zainfekowana w 1970 roku był pomidor. Wszczyknięto mu DNA ryby arktycznej, żeby przetrwał mrozy. Pomidor nigdy nie opuścił laboratorium. Sześć lat później duża firma biotechnologiczna, stworzyła znany do dzisiaj herbicyd znany pod nazwą Roundup. Nikomu nie muszę mówić co to jest i jakie ma właściwości. Środek ten jest tak silny, że zabija jakiekolwiek żyjątko: zarówno chwasty jak i rośliny właściwe. Ta sama firma stworzyła również modyfikowaną genetycznie roślinę, która stała się odporna na niebezpiecznego zabójcę.
Chcielibyście wiedzieć co wszczyknięto tej roślince? Było to DNA pochodzące z bakterii znalezionej w chemicznym odpadzie niedaleko fabryki. To samo DNA zostało wstrzyknięte takim roślinkom jak soja, kukurydza, bawełna oraz rzepak.
Czy wiecie jak nazywa się ta organizacja która stworzyła i jedno i drugie? Oczywiście jest to Monstanto. Zapamiętajcie sobie tą nazwę bo jeszcze do niej wrócimy.
W 1992 FDA (rządowa Agencja Żywności i Leków w USA) zadeklarowała, że wszystkie te roślinki są GRAS (Generally Recognized As Safe), czyli jeżeli producenci mówią, że są bezpieczne to są. FDA nie wymaga żadnych ekspertyz bezpieczeństwa, żadnych oznaczeń GMO. Oświadczenie FDA jest takie: agencja nie jest świadoma żadnych informacji wskazujących, że żywność otrzymywana za pomocą nowych metod różni się od innych produktów spożywczych.

Po co prowadzi się genetyczne modyfikacje?

Powodów jest wiele. Do najważniejszych należą:

  • zwiększenie odporności roślin na środki chwastobójcze,
  • zwiększenie odporności roślin na szkodniki oraz infekcje, wirusy, grzyby oraz bakterie,
  • przedłużenie świeżości i zwiększenie rozmiarów warzyw i owoców,
  • regulowanie zawartości fitoestrogenów, które mają pozytywne działania jak np. zmiejszenie ryzyka miażdżycy, osteoporozy, raka piersi, itp.
  • usunięcie z roślin niektórych substancji (np. z kawy kofeinę),
  • polepszenie wyglądu, zapachu i smaku roślin.

To wszystko powoduje głównie obniżenie kosztów produktji żywności, znaczne zwiększenie produkcji żywności na świecie, szalony wzrost monokultury szczególnie w takich krajach: USA, Kanada, Chiny, Argentyna, Brazylia, RPA, eksperymenty na nowych produktach prowadzone na wykupowanych masowo połaciach krajów trzeciego świata Afryki i Ameryki Pd., wielomilionowe zyski dla Monsanto i wszystkich, którzy z nimi współpracują.

Ciekawostka:  Jeżeli jako rolniki zdecydujesz, że nie chcesz używać już więcej nasion GMO, a po kilku latach Monsanto przeprowadzi kontrolę na Twojej działce i znajdzie chociażby kilka swoich ziarenek, to prawem wywalczonym przez swoich dobrze opłacanych prawników, całość uprawy przejdzie na Monsanto. To samo tyczy się upraw, które zawsze były wolne od GMO, ale sąsiad z pola obok obsiewa notorycznie modyfikowanymi nasionami.

Skutki stosowania GMO

Wewnętrzne notatki upubliczione z pozwu pokazały, że GMO mogą mieć nieprzewidywalne, trudne do wykrycia skutki uboczne, w tym alergie, toksyny, skutki żywieniowe oraz nowe potencjalnie niezbadane nastęstwa.

FDA nie wymaga żadnych badań na tego typu jedzeniu. Żywność nie jest ani oznakowana, ani monitorowana. Wobec powyższego, objawy są niemożliwe do zidentyfikowania tym bardziej, że żywność podawana jest całej populacji.
Amerykańska Akademia Medycyny Środowiskowej (AAEM) potwierdziła, że badania na zwierzętach karmionych produktami z GMO wykazały poważne zagrożenia dla zdrowia w tym: niepłodność, problemy immunologiczne, przyspieszone starzenie się, wadliwa regulacja insulinowa i zmiany w główych narządach i układzie żołądkowo – jelitowym. Ta sama organizacja zaleciła lekarzom, żeby informowali pacjentów o niezażywaniu modyfikowanych genetycznie produktów.
W badaniach nad kobietami w ciąży wykryto znaczą obecność toksyn GMO: 3-MPPA – 100% u kobiet w ciąży i płodów, 93% Cry1Ab u kobiet i 80% u płodów. Pierwszy rodzaj toksyn może powodować problemy z oddychaniem, pieczenie skóry, oczy i w żołądku, kaszel, duszności, bóle gardła, oparzenia, pęcherze, zaczerwienienie oczu, problemy ze wzrokiem, skurcze brzucha, nudności, wstrząsy i wymioty. Drugi środek wywołuje odporność na antybiotyk streptomycynę (streptomycyna to naturalny antybiotyk aminoglikozydowy o działaniu bakteriobójczym, który jest podstawowym lekiem w leczeniu gruźlicy).

Trudno jest tak naprawdę oszacować skalę zagrożeń wywoływanych GMO. Udowodnione jest to, że mogą one wywoływać występowanie reakcji alergicznych, zwiększenie toksyn w organiźmie, rozprzestrzenianie się superchwastów i szkodników na pestycydy, szkodliwe oddziaływanie na inne organizmy (w tym na człowieka).

GMO a Polska

W Polsce istnieje zakaz uprawy GMO. Mimo to Polska w 2017 pospisała umowę o wolnym handlu z Kanadą, której rynek wypełniony jest produktami zawierającymi GMO.
W Polsce prowadzone są akcje dotyczące znakowania produktów zawierających GMO. jak chociażby ta najgłośniejsza: Wolne od GMO? Chcę wiedzieć.
Pewnego razu usłyszałem reklamę, która nawoływała do wysłania petycji do Ministra Rolnictwa i  Rozwoju Wsi w sprawie wprowadzenia do przepisów jednolitego znaku „wolne od GMO”. Trudno było mi zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Postanowiłem napisać list do organizatorów akcji. Oto jego fragment:

Jestem jak najbardziej za akcją i wspieram ją całym sercem, ale czy to nie powinno być ta, że to Ci którzy używają GMO powinni znakować swoje produkty.
Dlatego wszystko jest dostosowywane pod producentów tego świństwa?
Dodatkowe oznaczenie produktów oznacza dodatkowe koszty maszyn, etykieciarek co w ostateczności wpłynie na ceny produktów.
Niedługo to co zdrowe będzie w ogóle niedostępne dla zwykłego człowieka.
Jedynym rozsądnym rozwiązaniem będzie przynaleźność do kooperatyw spożywczych – zwłaszcza dla ludzi żyjących w miastach.

Myślę, że to idzie w złym kierunku.

Po kilku dniach otrzymałem taką oto odpowiedź:

Dziękuję za wiadomość. W Polsce, tak jak w całej UE istnieją przepisy nakazujące znakowanie żywności zawierającej GMO (powyżej progu 0,9%). Obowiązku tego nie ma jednak w przypadku produktów pochodzenia zwierzęcego (mięso, jaja, nabiał) od zwierząt karmionych paszami opartymi na roślinach genetycznie modyfikowanych (w Polsce zdecydowane większość pasz zawiera importowaną śrutę sojową GMO).

Znakowanie, o które walczymy uwzględnia zarówno bezpośredni brak składników modyfikowanych genetycznie w jedzeniu, jak produkty od zwierząt karmionych paszami non-GMO. W naszym i konsumentów (wg badań przeprowadzonych przez Millward Brown na nasze zlecenie, takiego systemu domaga się blisko 80% Polaków) przekonaniu to duże ułatwienie przy dokonywaniu wyborów konsumenckich i pośrednio zwrócenie uwagi i zainicjowanie debaty publicznej o GMO w ogóle.

Prawdę powiedziawszy odebrało mi mowę.

W czym występuje GMO

Światowa produkcja jedzenia z zawartością GMO wynosi (szacunkowo): soja – 91%, buraki cukrowe – 90%, rzepak – 88%; kukurydza – 85%, bawełna – 71% i inne w miniejszych ilościch (m.in. dynie, pomidory, papaje). Dodać należy, że GMO zawarte jest również w pochodnych produkowanych z tych produktów. Warto pamiętać, że GMO zawarte jest również w mięsie, jajkach, wszystkich pochodnych pochodzenia zwierzęcego, czyli pochądzące ze zwierząt, które żywiły się modyfikowanym genetycznie jedzeniem. Również do nich zaliczyć można nabiał i mleko pochodzące od krów, którym wstrzykuje się genetycznie modufikowany hormon rbGH.

Co robić żeby przetrwać GMO?

Wydaje się, że w konfrontacji z ogromnymi korporacjami jesteśmy bezsilni. Ogromne pieniądze, zastępy prawników stoją za tym, żeby proceder GMO umacniał się na świecie. Jedyną naszą siłą jest zwiększenie świadomości i wykonanie najmniejszego chociaż kroku w stronę normalności. Najważniejsze żeby unikać jedzenia, które zawiera GMO. W tym celu należy czytać oznakowania na produktach, no i przede wszystkim zaopatrywać się w produkty wytwarzane lokalnie. Jeżeli nie wiesz jak to zrobić, u kogo się zaopatrywać, skontaktuj się z najbliżej działającą kooperatywą spożywczą lub jeżeli takiej nie ma w okolicy – załóż własną. Potrzebujesz wsparcia w tym temacie? Wejdź na stronkę Poznańskiej Kooopertatywy lub skontaktuj się ze mną. Pomogę jak mogę.

Weto dla GMO

No i jeszcze jedna rzecz. Nie tak dawno została stworzona petycja Weto dla GMO (weta już nie ma pod tym linkiem).  Zachęcam do zapoznania się z całym tekstem petycji i podpisaniem jej. Pismo skierowane jest do Prezydenta i Premiera RP, Prezesa PiS, Ministra Środowiska i Rolnictwa, Posłów i Senatorów w sprawie:

  • bezwarunkowego zakazu wszelkich upraw odmian roślin modyfikowanych genetycznie,
  • zakazu dopuszczania do obrotu nasion GMO,
  • bezwględnego zakazu stosowania pasz GMO,
  • wdrozenia stragegii produkcji polskich pasz bez GMO,
  • zniesienia ograniczeń i wprowadzenia ustawowego prawa zezwalającego rolnikom na sprzedaż pełnego asortymentu lokalnych produtków dla sklepów, szkół restauracji, instytucji, itp.

Petycja zawiera roszczenia skutecznego rozwijania i wspierania strategii, której celem będzie utrzymanie, a jeszcze lepiej zwiększenie w Polsce liczby rolników, przywrócenie tradycyjnej mozaiki gospodarstw rodzinnych oraz rozwój silnych, lokalnych i regionalnych rynków zbytu. Domaganie się natychmiastowej realizacji polityki bezpieczeństwa żywnościowego Polaków, której celem będzie suwerenność, ochrona i promocja polskiego rolnictwa oraz prawdziwych wartości polskiej wsi, służących od wieków polskiemu Narodowi, a obecnie bezpowrotnie niszczonych przez szybko postępujące procesy globalizacji i inwazję przemysłowego rolnictwa.

STOP GMO – Jeżeli nadal nie jesteś przekonany

Przeczytaj 50 POWODÓW dlaczego natychmiast należy WPROWADZIĆ ZAKAZ GMO.







Czerwony Alarm: nakaz sądowy od Monsanto!

No świetna opowiastka z cudownymi obrazkami dotyczącymi tematyki GMO: SAMPLES FROM THE LAB

Wsparcie merytoryczne:

What are GMOs? – Priya Advani (www.huffpost.com)
Co to jest GMO? – Marta Pletty (www.dziecisawazne.pl)

Wenezolano w Poznańskiej Kooperatywie

W marcu tego roku, w Poznańskiej Kooperatywie, odbyła się prezentacja o Wenezueli. Mimo tego, że występ oceniam dość krytycznie, cieszę się że miał miejsce. Frekwencja była bardzo niska, co w początkowej fazie bardzo mnie zasmuciło, jednakże nie przeszkodziło w wydarzeniu. Najważniejsze osoby wzięły w nim udział. Szczególnie cieszy mnie, obecność w niej moich dzieciaków. Na tyle zainteresowałem ich opowieścią o Wenezueli, że po spotkaniu usłyszałem mnóstwo dodatkowych pytań dotyczących tego kraju. Zapadła również deklaracja, że musimy tam w przyszłości zamieszkać.

Zapraszam do obejrzenia! Co prawda ciągnie się jak wenezuelski tasiemiec, ale po kilku szklankach rumu można dotrwać do końca 🙂

Prezentację dedykuję wszystkim Wenezuelczykom, którzy muszą dzielnie znosić sytuację jaka obecnie panuje w ich pięknym kraju. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko zakończy się dobrze i że Wenezuela jak za dawnych lat, będzie mogła poszczycić się najszczęśliwszymi ludźmi na świecie.

WP Radio
WP Radio
OFFLINE LIVE